Okruchy ... myśli niepozbieranych, złożone na otwartej dłoni, dla wszystkich przechodniów, aby sprowokować własne przecieranie ścieżek, w światy nierozpoznane ... a naznaczone blaskiem Światła.

           wypłyń


       Zmagając się z przemijaniem życia, cyklicznie raz po raz, zachęceni strategią tego świata, wytężamy siły aby domknąć stary i powitać nowy rok, „świętując”  kolejny, jak bardzo umowny reset wybrzmiewającego czasu. Przy okazji mierząc i wartościując życie, które już ”poza” nami,  a także budując często całe stosy nadoczekiwań wobec tego co  „przed”. A wszystko w atmosferze dobrze wykonanego obowiązku, jak gdyby od tego zależał właściwie odczytany sens naszego życia.

  

       Są takie przestrzenie życia, które wydają się ważne, do których odkrycia ciągle jesteśmy zapraszani. I nie jest to tylko jakieś ulotne odczucie czegoś nieuchwytnego. Raczej, z czasem świadomość ich istnienia staje się fundamentem mojego być. Jak niewidoczne w
pierwszej chwili korzenie potężnego drzewa, bez których wszystko obumiera. Cząstkowe gdy dostrzegam je wybiórczo nie znaczą nic. Pozbierane razem, tworzą To co wolno mi nazwać Świadomością Istnienia, Świadomością Życia w obfitości, drogocenną perłą, dla
której warto sprzedać wszystko. Dlaczego?

Gdyż pozwala bardziej świadomie, chłonąć to życie, które mamy w sobie już teraz i pozwala tęsknić ku pełni życia, która nadchodzi. Wydaje się, że często ludzie uwikłani w iluzje życia, żyją znudzeniami na tyle mocno, że ich życie bardziej staje się wegetacją, uwarunkowaną
zewnętrznymi czynnikami, niż świadomym istnieniem.

                Poniżej spróbuję wypowiedzieć to, czym z Wami chciałem podzielić się w czasie czerwcowego Weekendu Ciszy. Małymi cząstkami ...

 
Świadomość istnienia, to zaledwie przedsionek, wprowadzający w progi Obecności.   

Niezmiennie przez wieki, podprowadzeni darem praxis ukierunkowanym ku modlitwie, jesteśmy zaproszeni, aby skupić w sobie esencjonalnie to, co jest w nas istnieniem, oddzielając świadomość istnienia, od wszystkiego co jest jej pozorem.  Ten szczególny rodzaj skupienia w człowieku, podtrzymany dłużej, ponad jednostkowe działanie, nadaje ostatecznie sercu człowieka szczególny dar dostrzegania (widzenia) istoty istnienia w tym co jest. Przyzwolenie, aby istnienie otaczające nas w bezmiarze zróżnicowania, dzieliło się z nami sobą, pozwalając dotykać istoty siebie i odkrywać sens powołania do istnienia, czyni z daru trwania w skupieniu pomost  ku - zawsze wypełnionym nieznanym - obszarom tęsknoty za OBECNOŚCIĄ ...

Dotykanie, na ile to tylko możliwe, istoty istnień nas otaczających w całej swej złożoności, podprowadza stopniowo do odkrycia cudu niewiarygodnego uporządkowania, genialnego zamysłu jedności, której nie przeszkadza różnorodność. Nie przeciw a ku sobie, aby wspierając się w istnieniu snuć opowieść o pierwotnym zamyśle ... ku pełni. Odkrycie potrzeby podtrzymania z wielką starannością takiego oglądu, daje wtedy szczególną sposobność, aby nieustannie powracać do progu zatęsknienia, będącego jakąś twierdzą graniczną, za którą już tylko pustynia.  A raczej szczególny jej rodzaj, pozwalający wyczeakiwać. Zrodzoną z tego doświadczenia tęsknotę, może ugasić tylko jeden rodzaj obecności - Obecność ŚWIĘTEGO.

Już sama, uświadomiona całym sobą tęsknota czyni zmianę. Nadaje sens istnieniu i coraz przejrzyściej odkrywa ostateczny jej cel - trwale zanurzyć się w Obecności. Pośrednio pozwala spowolnić, a ostatecznie usunąć procesy i aktywności, które są mimowolym rozedrganiem niepotrzebnego, tak w przestrzeni ciała i umysłu jak i duszy.

                                                                        ....    cdn

Poniższy tekst jest niewielką cząstką zamyśleń, obejmujących to co zostało wypowiedziane już dość dawno, jak i tych, które przynosi teraźniejszość. Dla uporządkowania, zaszufladkowanych w nowej zakładce COGITATIONES. Niech będą okruchem tego, czym dzielę się z Wami od lat, sposobnością trwania w bliskości z Wami, w odmienności czasu, który jest. Póki co, trzeci, z tryptyku zamyśleń o prostocie ...

 ...

Jest jeszcze inny wymiar tego, co wyłania się po pełnym szacunku przylgnięciu do prostoty. To umiejętność prostego oglądu. Tego co jest. Bez nadmiaru, bez ogromu przedwstępnych przestrzeni okalających jądro, często tak bardzo stłamszonych, że sedno rzeczy ulega zamazaniu.


Walka o prostotę to więcej niż walka o styl życia. To walka o coś co moglibyśmy nazwać jądrem istnienia człowieka. Ponad tym wszystkim co robimy na codzień: dom, praca, wychowanie dzieci, umiłowanie żony bądź męża, cierpliwe znoszenie ludzkich fanaberii i własnych słabości - życie się dzieje. A NIEPODZIELONE serce pozwala równolegle trwać nazwałbym to "językiem Ojców Pustyni" w nieustannej obecności JESTEM.


 Prostota pozostaje ciągle wyzwaniem. Jest lekarstwem na połowę zła tego świata. Bez recepty. 

Ale to lekarstwo nie ma dzisiaj wzięcia.
Raczej, człowiek prosty staje się dla wielu społeczności zagrożeniem, w najlepszym wypadku utrudzeniem.
Zdecydowanie jednak częściej - dziwakiem.

Czym prostota jest, a czym nie?

Piękna prostota, taka której uczymy się z Ewangelii Jezusa, jest SZLACHETNOŚCIĄ człowieka. A szlachectwo zobowiązuje !
Głupia prostota jest jedynie prostactwem. Pomimo dobrych chęci, na co dzień zazwyczaj jesteśmy w jakimś napięciu pomiędzy obydwoma.

Początek strony